Magazyn Studentów Politologii i Dziennikarstwa UMCS
POLFORMANCE

Darya Lishyk
18 sty 2026
Ktoś bez żadnych wątpliwości potwierdzi tezę, że każdy wielki artysta jest mężczyzną — argumentem tych osób najczęściej staje się pytanie: „No dobrze, ile artystek-kobiet możesz wymienić?”. Ludzie niezbyt zaangażowani w sztukę z trudem wymieniają nazwiska Fridy Kahlo i Tamary de Łempickiej. Jednak fakt, że nazwiska artystek przychodzą na myśl z oporem, nie oznacza, że kobiet-artystek nie było. Były — i to w bardzo dużej liczbie.
Na przełomie wieków, prawa kobiet stale się zmieniały. W większej mierze od nich zależało „wykluczenie”, z którym musiały się zmagać, jednakże nie oznacza to, że poprzednie epoki były pozbawione artystek-malarek.
Już od starożytności sztuka była uważana za domenę mężczyzn, a jednak już w tych samych czasach, w Starożytnej Grecji istniały także artystki. Choć ostatecznie czas zrównał wszystkich — prace zarówno starożytnych artystek, jak i artystów nie zachowały się do naszych czasów.
W średniowieczu nie wszystkie kobiety wstępowały do klasztoru z powodów religijnych — klasztor umożliwiał im zdobycie wykształcenia, angażowanie się w twórczość oraz budowanie kariery w tej dziedzinie.
W epoce renesansu zmienia się postrzeganie człowieka, który staje się centrum wszechświata, a także sposób myślenia o sztuce i samych artystach. Od tej pory artysta nie jest już tylko rzemieślnikiem, ale osobą o doskonałym wykształceniu, talencie i honorze. W tym czasie pojawiają się pierwsze akademie malarstwa, do których początkowo przyjmowali artystów niezależnie od płci, jednak z czasem instytucje te zaczęły wykluczać kobiet. Przykładowo, we Francji w Akademii Królewskiej przez ponad sto lat (z 1663 do 1793 roku) kształciło się zaledwie piętnaście kobiet – i było to wyłącznie jako wyjątek.
Ponadto kobietom nie było pozwolono oglądać nagich męskich ciał, a tym samym uczestniczyć w lekcjach anatomii. Z tego powodu, wiele artystek zajmowało się malarstwem gatunkowym, portretem i martwą naturą. Były jednak takie, które doskonale znały budowę ciała i tworzyły nie gorzej niż mężczyźni, lecz ich osiągnięcia nie zostały docenione z powodu patriarchalnego układu społeczeństwa.
Warto również zauważyć, że o ile artyści płci męskiej najczęściej wywodzili się z rodzin rzemieślniczych i mieszczańskich, o tyle artystki zazwyczaj z rodzin arystokratycznych i zamożnych. W związku z tym dostęp kobiet do sztuki był znacznie bardziej ograniczony, ponieważ przez cały XIX wiek kobiety wciąż nie miały dostępu do formalnej edukacji malarskiej.
Sytuacja kobiet uległa poprawie dzięki ruchom feministycznym, jednak do dziś w muzeach prezentuje się niewiele prac artystek. Tymczasem to właśnie muzea i instytucje artystyczne stanowią platformy, które kształtują kanon — decydują o tym, jakie obrazy i jacy twórcy uznawani są za „legalnych” i wartościowych w historii sztuki.

Warto przypomnieć o grupie Guerrilla Girls. Jest to anonimowy kolektyw feministek, który powstał w Nowym Jorku w 1985 roku. „Partyzantki” — zgodnie z dosłownym znaczeniem hiszpańskiego słowa guerrilla — tworzyły i rozpowszechniały plakaty demaskujące seksizm i rasizm w świecie sztuki. Jeden z ich najsłynniejszych plakatów prezentuje dane zebrane przez członkinie grupy, które odwiedzały muzea i liczyły liczbę dzieł przedstawiających nagie kobiety oraz nagich mężczyzn.
Pojawia się również ciekawe pytanie: gdyby znane nam dziś płótna męskich artystów zostały namalowane przez kobiety, czy również stałyby się sławne? Zagadnienie to zostało podjęte na wystawie w Centre Pompidou w Paryżu w 2009 roku. Zaprezentowana tam praca składała się z ikon, w które wpisano nazwiska znanych artystów, przekształcone na żeńskie formy. Zamiast Andy’ego Warhola pojawiała się Annie Warhol, zamiast Jacksona Pollocka — Jacklyn Pollock.

Czy ci artyści byliby równie sławni, gdyby byli przedstawicielkami płci żeńskiej, a nie męskiej? Pytanie to ujawnia głęboko zakorzenione uprzedzenia wobec artystek. Aby ich uniknąć, niektóre kobiety przyjmowały męskie pseudonimy — jak choćby pisarka George Sand, która w rzeczywistości była Amandine Aurora Lucile Dupin.
Istnieją także takie historie — jedną z nich jest los Judith Leyster. Była ona naprawdę utalentowaną artystką, z tego powodu, że jej obrazy cechowały się żywiołowością, subtelnym wyczuciem charakteru oraz jasnym, swobodnym sposobem malowania. Mimo uznania za życia i członkostwa w gildii św. Łukasza w Haarlemie — była jedną z zaledwie dwóch artystek, które kiedykolwiek do niej przyjęto — po jej śmierci nazwisko Leyster niemal popadło w zapomnienie. Przez blisko dwieście lat jej dzieła przypisywano innym artystom, głównie Fransowi Halsowi oraz jej mężowi, Janowi Molenaerowi.

Warto również wspomnieć o Margaret Keane — artystce, która zasłynęła z obrazów przedstawiających dzieci i kobiety o nieproporcjonalnie dużych, smutnych oczach. Jej prace stały się emblematyczne dla pop-artu lat sześćdziesiątych i zyskały ogromną popularność. W tym okresie sprzedawała swoje dzieła pod nazwiskiem męża, Waltera Keane’a. W 1970 roku publicznie ujawniła prawdziwe autorstwo swoich prac, co doprowadziło do głośnego procesu sądowego przeciwko byłemu mężowi. Sąd ostatecznie uznał jej autorstwo.

W badaniu „Is Gender in the Eye of the Beholder? Identifying Cultural Attitudes with Art Auction Prices” z 2018 roku (Renée Adams, Roman Kräussl, Marco Navone, Patrick Verwijmeren) wykazano, że na podstawie 1,5 miliona transakcji aukcyjnych w 45 krajach udokumentowano średnio 47,6-procentową zniżkę cenową ze względu na płeć żeńską autora dzieła. Zniżka ta jest wyższa w krajach charakteryzujących się większą nierównością płci. Jednocześnie eksperymenty pokazały, że uczestnicy nie potrafią rozpoznać płci artysty wyłącznie na podstawie obrazu, a mimo to różnią się w swoich preferencjach wobec dzieł przypisywanych artystkom.
Sztuka tworzona przez kobiety wydaje się sprzedawać taniej właśnie dlatego, że jej autorkami są kobiety.
Dziś nie ma już pytania o to, czy artystki istniały — historia zna tak wiele utalentowanych nazwisk, że podobne sformułowania są po prostu nie na miejscu. Jednak analiza statystyk pokazuje jasno, że równa pozycja kobiet i mężczyzn w świecie sztuki wciąż nie została osiągnięta. Historia nie zna trybu warunkowego, ale możemy mieć realny wpływ na sytuację kobiet w sztuce XXI wieku.
Pierwszym krokiem do tego będzie wyznanie istnienia tego problemu, a kolejnym — wspieranie kobiet poprzez promowanie, kupowanie ich dzieł i zachęcanie ich do tworzenia/twórczości. Równości się nie osiąga w jeden dzień, lecz każdy z nas może przyczynić się do stopniowej zmiany w tym kierunku.
Korekta: Yelyzaveta Lyshchenko